Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Migracje i wojny klimatyczne - czy tak będzie wyglądać nasza przyszłość?

  Migracje i wojny klimatyczne - czy tak będzie wyglądać nasza przyszłość? źródło: iStock photo Do 2050 roku 216 mln osób będzie zmuszone do opuszczenia swoich domów na skutek zmian klimatu. Z kolei wzrost temperatury o 2C będzie oznaczać dwukrotnie większe ryzyko konfliktów zbrojnych. Już dziś mamy do czynienia z pierwszymi wojnami klimatycznymi, ale nie ostatnimi. Jak rysuje się nasza przyszłość w kontekście zmian klimatu?  Migracje i wojny klimatyczne – witaj w świecie przyszłości Ocieplenie klimatu to nie „tylko” wzrost temperatur, poziomu oceanów i mórz, topnienie lodowców, czy susze. Myśląc o zmianach klimatu należy patrzeć na problem globalnie, bo dotyczy każdego aspektu życia na Ziemi, czyli w tym i naszego. Wiele miejsc na naszej planecie w najbliższym czasie stanie się po prostu niezdatne do życia dla ludzi. W lepszym scenariuszu będą bardzo nieprzyjemnymi obszarami, gdzie raczej nikt z własnej woli nie chciałby mieszkać. Naturalną konsekwencją takiego stanu będą m...

Greenwashing - nie daj się ekościemie!

 Jesteśmy eko. Tylko naturalne składniki. Bez szkody dla planety. Dbamy o środowisko. Już dziś bądź bardziej eko razem z nami. Można byłoby wymieniać bez końca setki a może i tysiące chwytliwych tekstów mające ukazać jak bardzo dana firma dba o środowisko. Czy należy bezgranicznie wierzyć temu co głoszą producenci? Z tego postu dowiesz się, że trzeba być czujnym na każdym kroku, aby dokonywać mądrych wyborów.


Lightspring / Shutterstock


Świadomość postępujących zmian klimatycznych i naszego wpływu na środowisko niewątpliwe w ostatnim czasie wzrosła. Co skutkuje coraz większym zainteresowaniem szeroko pojętą ekologią. Każdemu komu nie jest obcy los Ziemi pragnie minimalizować swój szkodliwy wpływ na środowisko. Doskonale wyczuły ten temat firmy chcące nadążyć za trendem. Niestety w wielu przypadkach można spotkać się ze zwyczajnym oszustem. Mam tutaj na myśli greenwashing. Jest strategią marketingową, gdzie firma poświęca zdecydowanie więcej czasu i środków na promowanie swojego ekologicznego wizerunku niż na faktyczne działania proekologiczne. Jest swego rodzaju manipulacją, która ma wodzić za nos swoimi pięknymi obietnicami. Tylko, że na samych obiecankach się kończy, bo w starciu z rzeczywistością okazuje się, że dany produkt w najmniejszym stopniu nie służy dobru planety jakby mogło wynikać z reklamy.


Może wydawać się, że stosowanie greenwashingu zdarza się odosobnionymi przypadkami. Nic bardziej mylnego. Amerykańska agencja Terrachoice przeprowadziła badania. Wzięli do analiz ponad 1000 produktów oferowanych klientom przez amerykańskie hipermarkety. Okazało się, że aż 98% posiadało przynajmniej jedną cechę charakterystyczną dla greenwashingu. Zaskakujące i nieco zatrważające dane. Jednak świadomość takich działań najzwyczajniej wkurza człowieka. Mnie denerwuje, bo działania firm, szczególnie dużych koncernów, przemysłów są niezbędne, aby można było mówić o szansie spowolnienia zachodzących zmian klimatycznych, abyśmy mogli żyć w mniej skażonym środowisku. Podczas gdy takimi działania pokazują jak bardzo im na tym nie zależy. Udowadniają, że mają gdzieś życie tysięcy organizmów, że mają głęboko w poważaniu nasze zdrowie oraz życie. Jeszcze bardziej denerwuje fakt, że na takie ekościemy kampanie idą pieniądze, pewnie często niemałe, które firma mogłyby w rzeczywistości przeznaczyć na prawdziwe działania pro-środowiskowe. Smutne, że nasz świat zabrnął tak daleko w bagno, gdzie wszystkiego chcemy jak najwięcej, gdzie liczą się jedynie jak największe zyski bez względu na konsekwencje.


Rodzaje greenwashingu

 

    1. Przemilczenie

Na pewno znasz ładnie brzmiące hasła „eko”, „bio”, „energooszczędny”. Często w takich przypadkach firma pomija pewne informacje, których ujawnienie zniszczyłoby ich jakże „ekologiczny” wizerunek. Np. firma podkreśla, że opakowanie jest biodegradowalne jednak nie wspomni o tym jak duży ślad węglowy powstaje w trakcie wytworzenia takiego opakowania. 


    2. Wyolbrzymienie

Szczególnie często zdarza się w przypadku kosmetyków. Opakowanie wręcz krzyczy jaki dany produkt jest naturalny. Wykonany z najlepszych składników pochodzenia naturalnego. Jednak czytając skład ze zdziwieniem możesz odkryć, że te najwspanialsze naturalne składniki znajdują się na szarym końcu (czyli użyto ich w nikłym stopniu do produkcji). A na pierwszym miejscu jawią się sztuczne dodatki.

 

3. Naginanie prawdy

Widząc produkt z certyfikatem od razu zakłada się, że można ślepo zaufać, bo na pewno mamy do czynienia z ekologicznym produktem. Jednak i tutaj trzeba być ostrożnym. Wiele firm wykorzystuje znaki, które na pierwszy rzut oka przypominają logo certyfikatów wydawane przez właściwie instytucje. A jest jeszcze gorzej, gdyż część firm wykupuje certyfikaty choć ich produkt nie spełnia kryteriów, aby został im przyznany.

 

4. Ukazywanie oczywistości

Dobrym przykładem, są lakiery do włosów. Można czasem znaleźć informacje na produkcie, że w swoim składzie nie zawierają freonów. Jak wiadomo freony przyczyniały się do powstawania dziury ozonowej. Tym samym nieświadomy klient wybierając taki produkt jest przekonany, że dzięki temu pomaga planecie. Jednak jest pewien problem… stosowanie freonów jest zakazane w Polsce od 1991 roku. Także nie jest niczym wyjątkowym, że ten konkretny lakier do włosów nie ma freonów, bo każdy ich nie ma! Czyli mamy tutaj do czynienia z ukazaniem oczywistej oczywistości.

 

5. Wybór mniejszego zła

Przekonywanie do wyboru mniejszego zła pojawia się w zazwyczaj w sytuacji, kiedy dany produkt i tak szkodzi środowisku. Na przykład przyjazne dla środowiska pestycydy – kiedy nie ma czegoś takiego, każde w jakimś stopniu szkodzą.

 

6. Brak precyzji

„Wyprodukowany w zrównoważony sposób” – hasło, które obecnie uwielbia się przewijać. A jest tak właściwie bezpłciowym zlepkiem słów, które nie mówią o niczym konkretnym. Lepiej uważać, na tak mało konkretne sformułowanie jak: naturalny, w 100% naturalny, produkt przyjazny Ziemi.  




 

Greenawashing przykłady oszustw firm

Po raz pierwszy określenia greenwashing użył amerykański ekolog Jay Westerveld. Odnosił się do pozornie ekologicznych działań hoteli namawiających gości do rzadszej wymiany ręczników. Miały się kryć za tym chęci dbania o środowisko: oszczędzano wodę, prąd oraz detergenty mogące zanieczyścić wodę. Jednak Westerveld twierdził, że tak naprawdę za chęcią pomocy planecie kryje się po prostu skąpstwo hotelarzy, którzy chcieli w ten sposób oszczędzić na rachunkach.

Można znaleźć setki przykładów greenwashingu do jakiego uciekły się koncerny. Oto kilka z nich:


1) Reklama koncernu naftowego Chevron

Jednym z pierwszych przykładów greenwashingu była reklamakoncernu naftowego Chevron. W trakcie, której można było oglądać niedźwiedzicę grizzly zapadającą w sen zimowy. Wraz nadejściem wiosny samica wraz ze swoim młodym przemierzała lasy Stanów Zjednoczonych. W tym czasie lektor tłumaczył, że koncern wydobywa ropę zimą, aby niedźwiedzie jak i inne zwierzęta zapadające w sen zimowy nie odczuły ingerencji człowieka w środowisko. Aż serce rośnie, co nie? Ale hola, hola! O czymś koncern nie wspomniał. Mianowicie o skali swojej działalności, która ingeruje i niszczy ekosystemy. Nie mówiąc już o tym jak przemysł paliwowy jest powiązany z emisją CO2, co oczywiście przekłada się na coraz szybciej postępujące zmiany klimatu.

 


2) Australijska sieć supermarketów Coles

W połowie 2018 roku australijskie supermarkety Coles wycofały z użycia cienkie, jednorazowe torebki foliowe. Zastąpiono je podobnymi, ale grubszymi torbami wielorazowego użytku (kosztującymi 15 centów za sztukę, gdzie jednorazowe były darmowe). Firma określiła te zmiany jako wielki krok mający ograniczyć ilość plastiku trafiającego do oceanów. A wprowadzenie opłat tłumaczono, że ma być zachętą do ich wielokrotnego wykorzystania. Jednak czy rzeczywiście w jakiś sposób pomogli środowisku? Produkcja wielorazowych toreb wymagała przetworzenia większej ilości ropy naftowej. Okres rozkładu materiału był jeszcze dłuższy niż w przypadku jednorazowych toreb. Na dodatek zaledwie po 4 dniach od debiutu w sklepach, dostrzeżono nowe torby Coles w oceanie u wybrzeży Australii. Podsumowując, ostatecznie sprawiono więcej szkód niż pożytku.


źródło: Twitter


3) Afera Volkswagena

Jest jednym z najbardziej znanych przykładów greenwashingu na świecie. 2015 roku okazało się, że koncern samochodowy manipulował wynikami pomiarów emisji spalin z układu wydechowego. Celowo zaprojektowano silniki diesla TDI tak, aby ograniczenie emisji miało jedynie miejsce w czasie testów laboratoryjnych. A w rzeczywistości podczas jazdy emisja była do 40 razy wyższa. Podczas gdy firma ochoczo się chwaliła w swojej kampanii niskoemisyjnymi samochodami określając się „eco-friendly”.


brownpoliticalreview.org

 

4) Nietaktowna kampania Coca-Coli

W Polsce firma zasłynęła zupełnie nietrafioną kampanią edukacyjną namawiającą do segregowania śmieci i recyklingu. Rozesłano do dziennikarzy i influencerów butelki z następującym listem:

„Ta butelka z listem, którą trzymasz w ręku, znalazła swojego adresata. Jednak w morzach i oceanach na całym świecie znajduje się ogromna ilość podobnych opakowań, których jedynym adresatem jest nasza Planeta. Opakowania te nie posiadają w środku listu, ale anonimowi nadawcy przekazują nimi jedną dosadną wiadomość. Jest nią manifest ignorancji. Rocznie do oceanów trafia średnio 9 milionów ton plastiku. Musimy to zmienić. Zależy nam na stworzeniu Świata Bez Odpadów, dlatego czujemy odpowiedzialność za każde opakowanie, które wprowadzamy na rynek”.

Dobrze, że Coca-Cola tak poczuła się odpowiedzialna za losy planety i jej zaśmiecenie. Tak ich to dotknęło, że aż musieli wysłać setki pustych butelek, co by jeszcze dorzucić do tych pływających w oceanach, aby przypadkiem nie było ich za mało. Dodatkowo warto pamiętać, że Coca-Cola pozostaje liderem jako firma najbardziej zanieczyszczająca Ziemie plastikiem. A jakby jeszcze tego było mało w 2020 roku przedsiębiorstwo ogłosiło, że nie zrezygnuje z plastikowych butelek, ponieważ są popularne wśród klientów.

 

karolkiezel.pl

5) Shell - ekościema

Shell chwalił się serią filmików „The Great Travel Hack” z wyścigiem hulajnogi, autobusu i samochodu elektrycznego. Zwycięzcą był ten, kto generował najniższy ślad węglowy. Tylko nie zapominajmy, że koncern zarabia na wydobywaniu ropy naftowej. Gdzie ponownie jak w przypadku koncernu naftowego Chevron odpowiada za znaczną część emisji CO2 do atmosfery, co tylko uniemożliwia spowolnienie postępującego ocieplania się klimatu. Generalnie bądźmy szczerzy, koncerny paliwowe z samego założenia nie mogą być eko, także wszelkie ich kampanie prośrodowiskowe są ekościemą.


6) Apple i greenwashing

Firma faktycznie stawia na ekologiczne rozwiązania. Niedawno ogłosiła, że jej produkty będą neutralne węglowo do 2030 foku. Jednak można się przyczepić (i wielu aktywistów tak robi), że Apple wprowadzając na rynek coraz to nowe modele, sprawiając, że produkty Apple stanowią znaczą część elektrośmieci.

 

Jak się bronić przed greenwashingiem?

Greenwashing ma się świetnie. Jednak ochrona przed nim wcale nie musi być trudna. Najważniejsze w tym wszystkim jest myślenie. Nie wierzyć ślepo we wszystko co mówią firmy, bo w ich interesie leży przede wszystkim ich własne dobro. Stąd podążają za obecnymi trendami. Ale tak naprawdę żerują na niewiedzy, ale i lenistwu. Chcemy wielkich zmian, aby planeta miała się dobrze, aby robić jak najwięcej dla środowiska, by żyć w czystym świecie. Tylko pytanie czy starasz się podczas zakupów zwracać uwagę na to co wrzucasz do koszyka? Nikt nie wymaga wysiłku na miarę biegu w maratonie, tylko zwykłego zatrzymania się w pędzie i przyjrzeniu się produktowi, który trzymasz w swojej dłoni i zastanowieniu się, czy krzyczące kolorowe napisy z etykiet w rzeczywistości przekazują prawdę.


Przykłady słownictwa, które są często stosowane w greenwashingu


 

  • Świadomość – czym jest greenwashing, to już pierwszy krok do obrony przed nim
  • Czytanie etykiet – samodzielna analiza składów produktów może być żmudna. Jednak warto znać składniki, których lepiej unikać i które poddadzą wątpliwości proekologiczne zapewnienia danej firmy. Ponadto istnieją różne aplikacje, które analizują skład za nas, także nie ma już wymówki, że się nie chce!
  • Certyfikaty – warto je znać, aby mieć pewność czy mamy do czynienia z prawdziwym certyfikatem, czy też znaczkiem, który tylko ładnie wygląda i ma nas po prostu zmylić. Zawsze można na szybko wyszukać w wyszukiwarce co dany znak oznacza, aby się nie nabrać.
  • Pytaj – na profilach społecznościowych marek można zadawać pytania, zgłaszać zastrzeżenia związane z ekoproduktem, poprosić o wyjaśnienia, wyrazić swoje niezadowolenie w przypadku natknięcia się na greenwashing

Przypadki greenwashingu można również zgłaszać do Rady Reklamy przy pomocy prostego formularza. Wystarczy wejść na stronę radareklamy.pl

 

Od teraz możesz być mądrzejszy podczas zakupów. Nie daj się zwieść pięknym opakowaniom i słodko brzmiącym obietnicom.


Literatura

  1. Terrachoice the six sins of Greenwashing. A study of Environmental Claims in North American Consumer Markets
  2. Motivalli J., A History of Greenwashing: How Dirty Towels Impacted the Green Movement, “Daily Finance”
  3.  https://www.wearefuterra.com/thinks/the-greenwash-guide (15.10.2022)





Komentarze