Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Migracje i wojny klimatyczne - czy tak będzie wyglądać nasza przyszłość?

  Migracje i wojny klimatyczne - czy tak będzie wyglądać nasza przyszłość? źródło: iStock photo Do 2050 roku 216 mln osób będzie zmuszone do opuszczenia swoich domów na skutek zmian klimatu. Z kolei wzrost temperatury o 2C będzie oznaczać dwukrotnie większe ryzyko konfliktów zbrojnych. Już dziś mamy do czynienia z pierwszymi wojnami klimatycznymi, ale nie ostatnimi. Jak rysuje się nasza przyszłość w kontekście zmian klimatu?  Migracje i wojny klimatyczne – witaj w świecie przyszłości Ocieplenie klimatu to nie „tylko” wzrost temperatur, poziomu oceanów i mórz, topnienie lodowców, czy susze. Myśląc o zmianach klimatu należy patrzeć na problem globalnie, bo dotyczy każdego aspektu życia na Ziemi, czyli w tym i naszego. Wiele miejsc na naszej planecie w najbliższym czasie stanie się po prostu niezdatne do życia dla ludzi. W lepszym scenariuszu będą bardzo nieprzyjemnymi obszarami, gdzie raczej nikt z własnej woli nie chciałby mieszkać. Naturalną konsekwencją takiego stanu będą m...

Katastrofy ekologiczne – pożar lasu w nadleśnictwie Rudy Raciborskie w 1992 roku

Wystarczy jedna iskra, aby doprowadzić do katastrofalnego pożaru. Czasem potrzeba jedynie chwili nieuwagi, aby doszło do awarii, z której skutkami będzie się walczyć miesiącami. Innym razem ktoś działa z pełną premedytacją. Ostatecznie wszystko prowadzi do śmierci setek a czasem i tysięcy organizmów. Każda katastrofa ekologiczna z winy człowieka jest najprawdziwszą tragedią, do której nigdy nie powinno dojść. 

 

fot. Carl De Souza


Tysiące martwych ryb. Brak jednoznacznej przyczyny. Brak winowajcy. Brak szybkiej interwencji ze strony najważniejszych instytucji. Tak wyglądało w ostatnim czasie życie związane z Odrą. Wydarzyła się najprawdziwsza katastrofa ekologiczna. Czytając kolejne informacje czułam na przemian smutek i złość, a do tego dochodziło ogromne poczucie bezradności. Wciąż ciężko mi uwierzyć, że to naprawdę się wydarzyło. A najgorsza jest świadomość, że już wcześniej w Polsce miały miejsce katastrofy ekologiczne z winy człowieka. Ten post jest pierwszym z serii postów o katastrofach ekologicznych, które miały miejsce w Polsce. Sam zobaczysz jak bezmyślny bywa człowiek, jakie szkody potrafimy wyrządzić i jak często można pozostać bezkarnym. Pierwszą katastrofą, której się bliżej przyjrzymy jest największy pożar w Europie Środkowej z 1992 na terenie leśnictwa Rudy Raciborskiej. 

Foto: OSP Gostchorze 


Katastrofa ekologiczna 

Na samym początku warto wyjaśnić czym tak właściwie jest katastrofa ekologiczna. Pod tym pojęciem kryje się uszkodzenie lub zniszczenie dużego obszaru środowiska przyrodniczego, co prowadzi do wymarcia wielu gatunków w danym miejscu. Następuje załamanie się dotychczasowych łańcuchów pokarmowych, a dane siedlisko nie nadaje się do funkcjonowania w dotychczasowej formie. 

Na łańcuch pokarmowy składają się: producenci, konsumenci oraz destruenci. Każdy z nich odgrywa ważną rolę w przepływie energii w ekosystemie. W momencie, gdy jedno z tych ogniw ulegnie zachwianiu („zniknie”), to dany ekosystem przestaje istnieć. Mamy wtedy sytuację, gdzie dochodzi do masowego umierania organizmów (mogą to być zwierzęta, rośliny czy też grzyby). Wspólnie tworzą one dany ekosystem, czyli sieć wzajemnych zależności i oddziaływań. Należy pamiętać, że w przyrodzie każdy organizm ma znaczenie. Jednak, gdy zniknie jeden gatunek (o ile nie jest kluczowy), to cały ekosystem nie ulegnie załamaniu się. A co, jeśli zacznie ginąć wiele gatunków (a nawet większość)? Wtedy będziemy mieć do czynienia z poważną katastrofą. Katastrofą ekologiczną.

Wyróżnia się katastrofy ekologiczne:

  • antropogeniczne, czyli te, za które odpowiada człowiek. Ich przyczynami może być: uwalnianie szkodliwych i toksycznych substancji chemicznych w wyniku awarii bądź celowego działania, wycinanie lasów na dużych obszarach, działania wojenne, podpalenia.
  • naturalne, które czasem są nazywane klęskami żywiołowymi. Mogą być powodowane przez: powodzie, susze, cyklony, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów itp.




Łańcuch troficzny (pokarmowy) - przepływ energii


Pożar lasu w nadleśnictwie Rudy Raciborskie w 1992 r.



fot. Nadleśnictwo Rudy Raciborskie


Wystarczyła jedynie iskra, aby doprowadzić do kataklizmu. Spłonęło ponad 9 tys. ha (90 km2), czyli ponad połowa powierzchni Katowic (164,7 km2). W linii prostej pożar rozciągał się na przestrzeni 36 km. 26 sierpnia minie 30 lat od tej katastrofy, która wciąż jest określana największym pożarem, który dotknął nie tylko powojenną Polskę, ale również Europę Środkową.

Jako prawdopodobną przyczynę pożaru podaje się iskrę spod kół hamującego pociągu. Walka z ekstremalnym zjawiskiem trwała od 26 sierpnia do 30 sierpnia 1992 roku, ale samo dogaszanie miało miejsce blisko do 20 września. Ok. 13:50 napłynęły jednocześnie informacje z dwóch wież obserwacyjnych o dostrzeżonym dymie wzdłuż torów kolejowych. Rozprzestrzenianiu się pożaru sprzyjały wysokie temperatury powietrza, wysuszona ściółka. Wiejący wiatr jeszcze bardziej utrudniał walkę z kataklizmem. 

W akcji gaśniczej brało udział ponad 10 tys. osób. Dwie osoby zginęły na skutek pożaru, byli nimi strażacy: Andrzej Kaczyna oraz Andrzej Malinowski. Ponadto jako pośrednią ofiarę pożaru podaje się 23-letnią matkę, którą przygniótł śmiertelnie wóz strażacki jadący na akcję ratunkową. Młoda matka zdążyła odepchnąć wózek ze swoją córeczką zanim zginęła. 50 osób trafiło do szpitala na skutek obrażeń, a ok. 2000 osób potrzebowało pomocy medycznej. 


fot. PSP (FB)

Dlaczego monokultura drzew jest złym pomysłem? 

Lasy Górnego Śląska na długo przed katastrofą z 1992 były zagrożone pożarami. W rok kataklizmu przewidywano, że na terenie Rudy Raciborskie może dojść do prawdziwej tragedii. Przyczyną obaw oprócz warunków pogodowych i wodnych była jednolita (monogamiczna) struktura lasów. Obszar objęty pożarem porastały 50-60 letnie drzewostany, gdzie sosna stanowiła 90% wszystkich drzew. Dodatkowo pod drzewostanami licznie rósł trzinnik, który jest łatwopalną rośliną.


Czemu sosna odegrała tak dużą rolę w pożarze? 

A to dlatego, że sosna tak właściwie lubi się palić. Przystosowała się do tego na drodze ewolucji. Jest pirofitem (takim trochę piromanem), czyli potrzebuje do życia ognia stąd ma liczne przystosowania. Jest łatwopalna. Suche gałęzie, żywice oraz igły wyplenione olejkami (pełne terpenów) są niezwykle łatwo palne. Do tego jeszcze sosna z przyjemnością gromadzi suche gałęzie oraz igły, które o wiele wolniej się rozkładają niż liście drzew liściastych. Stara się wręcz zasuszyć runo. Jakby tego było mało, to sosna ma rzadkie korony, co powoduje, że promienie słoneczne bez problemu przebijają się do dna lasu i wysuszają je. Sosna robi wszystko, aby było jak najbardziej sucho w lesie!



Tym samym jak doda się poszczególne elementy do siebie. Wysokie temperatury, susza oraz przewaga drzewostanów sosnowych to katastrofa była nieunikniona w 1992 roku. 

Jednak sosna, jak każdy organizm ma swoje limity wytrzymałości. Owszem te drzewa są przystosowane do pożarów, ale są odporne tylko na umiarkowany ogień. Lubią ogień, który będzie przemykał po glebie, po zrzuconych igłach, opadłych, czy też dolnych gałęziach. W momencie, gdy ogień dotrze do wierzchołków, to sprawa staje się zgoła gorsza. Wtedy i sosna może na tym źle wyjść. Tak właśnie stało się w 1992 roku, gdzie pożar okazał się katastrofą dla jednolitego drzewostanu sosnowego. 

Stąd namiętnie sadzone sosny, wręcz tworzenie plantacji sosnowych (inaczej tego nie da się nazwać) nie jest najlepszym pomysłem. Po pierwsze stwarza zwiększone ryzyko pożarów. Po drugie zabija wszelką różnorodność gatunkową(drzew) w takim lesie. Po trzecie przestaliśmy wiedzieć, jak wyglądają prawdziwe lasy, że to nie tylko sosna, ale i inne gatunki drzew. Na szczęście sytuacja powoli ulega zmianom – leśnicy zaczynają zmieniać strukturę tworzonych przez nich lasów na bardziej zróżnicowane drzewostany. Tylko tutaj wyłania się inny problem… a mianowicie zmiany klimatyczne (jednak to jest temat na zupełnie inny post). 


Śledztwo w sprawie pożaru

Prokuratora Wojewódzka w Katowicach w 1994 roku umorzyła śledztwo w sprawie pożaru. A jako przyczynę katastrofy podano:

  • degradację środowiska leśnego i osłabienie drzewostanu,
  • zmiany szaty runa leśnego i gromadzenie się ściółki złożonej z traw i paproci,
  • szczególne warunki atmosferyczne (susza oraz porywisty wiatr)
  • jednorodność kompleksów leśnych przy braku pasów biologicznych
  • zubożenie naturalnych zasobów wodnych paraliżujących akcję gaśniczą 

Dodatkowo dopatrzono się zaniedbań ze strony PKP, które dotyczyły utrzymywania pasów przeciwpożarowych wzdłuż szlaku kolejowego przebiegającego przez las nadleśnictwa Rudy Raciborskie.


Problemy nie skończyły się wraz z pożarem

Pożar przyczynił się do śmierci wielu ssaków żyjących na terenie lasu. Trafiano na sarny z poparzonymi racicami. Uśmiercano je, aby ulżyć w cierpieniu. Na powierzchni wielu kilometrów rozciągał się krajobraz pełen kikutów drzew. 

Leśnicy poniesione straty oszacowali na ponad 354 mld zł. Usunięto ponad 900 tys.m3 drewna. Spotkano się również z problem nowego rodzaju. W celu odnowienia lasu zaczęto stosować rutynowe działania. Usunięto spalone drewno, przygotowano odpowiednio ziemię pod nowe nasadzenia. Problem w tym, że sadzonki wcale się nie przyjmowały. Umierały pomimo usilnych starań utrzymania ich przy życiu. W celu odnalezienia przyczyny problemowi przyjrzeli się również naukowcy. Okazało się, że uległy zniszczeniu niezbędne do życia drzewom grzyby, z którymi wchodzą w mikoryzę. Skutkowało tym, że drzewa nie chciały się przyjmować, że były bardziej podatne na choroby, słabsze, a w zdecydowanej przewadze umierały.   


Czemu grzyby są tak ważne? 

Może zastanawiać czemu istnieje tak ścisłe połączenie grzybów z drzewami. Wynika to z niesamowitej współpracy jaka wytworzyła się pomiędzy tymi organizmami. Chodzi o mikoryzę, która jest pewnego rodzaju połączeniem pomiędzy korzeniami roślin a strzępkami grzybów. Mamy tu do czynienia z symbiozą, która jest ścisłym związkiem pomiędzy dwoma gatunkami organizmów, gdzie przynoszą sobie nawzajem korzyści (mutualizm). 

Rośliny dzięki mikoryzie zyskują:

  • większą powierzchnię chłonną, 
  • pozyskują substancje pokarmowe zwarte w związkach niedostępnych dla drzew dzięki enzymom, 
  • łagodzenie skutków suszy,
  • ochronę przed chorobotwórczymi mikroorganizmami. 

Grzyby z kolei otrzymują od rośliny węglowodany wytworzone przez roślinę w trakcie fotosyntezy. Żeby uświadomić sobie skalę tego zjawiska, wystarczy wiedzieć, że wszystkie nasze drzewa tworzą związki mikoryzowe. Gdzie brakuje mikoryzy tam drzewa mogą wykazywać zaburzenia fizjologicznorozwojowe, chorować, a w dużej części ginąć.

Sprawa się jeszcze bardziej komplikuje, bo nie każdy grzyb z każdym drzewem będzie tworzyć mikoryzę. Występują preferencje, bo nie każdy lubi każdego. Co z pewnością wiedzą o tym zapaleni grzybiarze, że pod pewnymi gatunkami drzew można znaleźć konkretne grzyby.

Wyróżnia się następujące rodzaje mikoryzy:

  • Mikoryza ektotroficzna – czyli zewnętrzna, która polega na oplataniu korzenia rośliny gęstą siecią strzępek grzyba. Jest to najczęstszy rodzaj mikoryzy
  • Mikoryza endotroficzna – to rodzaj mikoryzy, gdzie strzępki grzyba wnikają do wnętrza komórek korzenia rośliny. Jest to zdecydowany rzadszy rodzaj mikoryzy, charakterystyczny dla niemalże wszystkich storczyków 

Korzyści płynące z mikoryzy dla roślin
Catherine N. Jacott, Jeremy D. Murray and Christopher J. Ridout. 2017. Trade-Offs in Arbuscular Mycorrhizal Symbiosis: Disease Resistance, Growth Responses and Perspectives for Crop Breeding. Agronomy 7(4): https://doi.org/10.3390/agronomy7040075.  

Czy pożar faktycznie oznacza katastrofę?

Pożary miały miejsce na długo przed pojawieniem się pierwszych ludzi. Po prostu są nieodłącznym elementem życia na Ziemi. A lasy bez naszej pomocy doskonale sobie radziły z odrodzeniem się po tego rodzaju kataklizmach.  

Zdjęcie wykonane bezpośrednio po pożarze w Rudzie Raciborskiej w 1992 roku.
fot. Nadleśnictwo Rudy Raciborskie

Wyżej jest widoczna fotografia, która została wykonana bezpośrednio po pożarze w lesie nadleśnictwa Rudy Raciborskie. Warto się dokładnie przyjrzeć i zastanowić, czy faktycznie dostrzega się tam pustynię. W taki właśnie sposób był opisywany krajobraz po pożarze w licznych artykułach – pustynia bez życia. Bez dwóch zdań widać, że doszło do zniszczenia lasu. Jednak jak patrzę na zdjęcie, to mam nieodparte wrażenie, jakby za chwilę znów miało się tam pojawić życie, że wcale wszystko nie zginęło.


Zdjęcie wykonane po pożarze, gdzie usunięto martwe drewno oraz przygotowano ziemię przez leśników w Rudzie Raciborskiej w 1992 roku.
Fot. archiwum Nadleśnictwa Rudy Raciborskie

Tutaj z kolei jest zdjęcie wykonane później. Widoczne jest tak zwane pożarzysko. Takie fotografie przede wszystkim obiegły wtedy media. Bez dwóch zdań jest widoczna pustynia. Teren budzi grozę i nie pozostawia wątpliwości, że znikło życie z tego miejsca. Tylko jest jedno, ale. To zdjęcie nie zostało wykonane bezpośrednio po pożarze tylko dopiero po tym jak został on przeorany, a martwe drzewa usunięto. Widoczny krajobraz nie jest efektem pożaru, tylko pożaru i przygotowywaniem przez leśników gleby.

Generalnie sprawa wygląda tak, że nawet pomimo pożaru (o ile nie jest bardzo silny), to w glebie mogą przetrwać naprawdę spore ilości nasion. A gdy są nasiona, to istnieje możliwość odnowienia się takiego drzewostanu. Dzieje się tak dzięki temu, że gleba ma dużą pojemność cieplną. Czyli po prostu musi być naprawdę potężny pożar, aby nagrzać glebę do takiej temperatury, żeby była śmiertelna dla części roślin znajdujących się pod glebą. 

Odnowienie roślinności po pożarze może zachodzić w różnym tempie. Wszystko zależy od jego siły. Gdyż może być tak, że parę lat po pożarze nie będzie można znaleźć żadnych jego oznak, a w innym przypadku jego skutki wciąż będą dobrze widoczne. 

Dla przykładu poniżej jest widoczna seria trzech zdjęć, która przedstawia jak szybko doszło do odnowienia się lasu po pożarze w Estonii. Trzy lata po nim nie widać już niemalże żadnych oznak, że miał kiedyś miejsce na tym terenie.

Seria 3 zdjęć wykonywanych przez trzy lata po pożarze w tym samym miejscu w Estonii. 1 - pierwszy rok; 2- drugi rok; 3 - trzeci rok.
fot. Hannu

Nie wiem jak tobie, ale mi daje to wszystko bardzo dużo do myślenia. Okazuje się, że pożary są równie niezbędne w niektórych miejscach jak deszcz. Bez niego nie istniałyby wrzosowiska, bez niego ciężko byłoby przetrwać sosnom na wielu obszarach. Niesamowite, że z pozoru niszczycielski żywioł okazuje się również życiodajny. Jeszcze bardziej uświadamia, że w przyrodzie nic nie ginie i wszystko ma swój cel. 


Niemniej trzeba mieć na uwadze, że postępujące zmiany klimatyczne (z naszej winy) będą sprzyjać coraz częstszym i intensywniejszym pożarom. W ostatnim czasie jesteśmy świadkami nękających pożarów Europę. Pożary na Syberii zaczynają się coraz wcześniej i trwają coraz dłużej, co również ma katastrofalne skutki. Czy ekosystemy leśne będą w stanie nadążać z zmianami klimatu? 

Ponadto w Europie za większość pożarów odpowiada człowiek. Doprowadza do powstania ognia w sposób przypadkowy bądź też zamierzony. Tak samo było Rudzie Raciborskie w 1992, gdzie wystarczyła iskra od hamującego pociągu. Dodatkowo przekształcenie lasu w jednolitą masę sosny stworzyło doskonałe warunki dla rozprzestrzeniania się ognia. To tylko pokazuje, że nasze usilne ingerencje w przyrodę i próby jej podporządkowania w rzeczywistości bardziej szkodzą niż w jakikolwiek pomagają. I szkodzą również nam, ludziom. Też na tym cierpimy, choć może się wydawać, że tak nie jest, to od zawsze byliśmy i na zawsze pozostaniemy zależni od otaczającej nas natury. Stąd tak ważne jest życie z nią w zgodzie, bo jesteśmy jej częścią. Choć czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy o tym mogli zapomnieć. 


Literatura

http://m.taraka.pl/sosna_drzewo_ognia 23.08.2022

http://www.gliwiczanie.pl/Historia/1992/pozar.htm 23.08.2022

http://www.e-biotechnologia.pl/artykuly/mikoryza

https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/katastrofa-ekologiczna;3921133.html


Komentarze